Przyjaciele dziewczyn膮

馃摵 Przyjaciele (1994) Friends - Losy sz贸stki przyjaci贸艂, kt贸rzy mieszkaj膮 i pracuj膮 w Nowym Jorku. Przyjaciele - has艂o powi膮zane z: demotywatory, przyjaci贸艂ki, dziewczyna, ch艂opak, demot, memy, cytaty o przyja藕ni, przyjaci贸艂ka, cytaty, uczucia, besty ... Serial o grupie sze艣ciorga przyjaci贸艂, kt贸rzy mieszkaj膮 w Nowym Jorku. Monica Geller (Courteney Cox) jest szefow膮 kuchni i mieszka w Green Village wraz ze swoj膮 przyjaci贸艂k膮 z dzieci艅stwa Rachel Green (Jennifer Aniston), rozpieszczon膮 dziewczyn膮, kt贸ra porzuci艂a przysz艂ego m臋偶a przed o艂tarzem i postanowi艂a rozpocz膮膰 nowe, samodzielne 偶ycie. Matthew Perry, aktor znany przede wszystkim z roli Chandlera w kultowym serialu 'Przyjaciele', w kwietniu rozsta艂 si臋 ze swoj膮 dziewczyn膮. Teraz szuka nowej, a pom贸c ma mu w tym konto w ... Przyjaciele mog膮 by膰 m臋偶czyzn膮, kobiet膮, dziewczynk膮 lub ch艂opcem, w tym przypadku nazywa si臋 ich ch艂opakami lub dziewczynami, cz臋sto pisanymi jako przyjaciele i przyjaci贸艂ki. Przyjacielka to po prostu przyjaciel, kt贸ry jest dziewczyn膮. Jest to w wi臋kszo艣ci uwa偶ane za zwi膮zek platoniczny. 呕elkowi Przyjaciele (Jelly Friend) 鈥 Przeciwie艅stwa si臋 przyci膮gaj膮. Ale 艂atwiej si臋 sp臋dza czas z kim艣 o podobnych upodobaniach i gustach. Ta druga zasada idealnie si臋 sprawdza w 偶elkowej przyja藕ni. Kolorowe i wielosmakowe 偶elki rozsypane s膮 na polu gry. Obok siebie, w rz膮dkach i po skosie s膮 takie same i inne 偶elki. Przyjaciele (1994) Friends s04e05 Ten z now膮 dziewczyn膮 Joeya (1997) - Sprawd藕 informacj臋 o tym odcinku: obsada, tw贸rcy, galeria i forum odcinka. Przyjaciele pr贸buj膮 sobie wyobrazi膰, jak by to by艂o, gdyby Rachel wysz艂a za Barry鈥檈go, Phoebe pracowa艂a w sprzeda偶y, a Monica wci膮偶 by艂a gruba. 16. Ten, kt贸ry m贸g艂 by膰: cz臋艣膰 2 Friends Tv Show Najlepsi Przyjaciele Chandler Friends Ross Geller Sypialnia Przyjaciele Tv Plakat 艢mieszne so iconic鈾 whi: @TheSkyIsMessy discovered by the sky is messy Image uploaded by the sky is messy.

Kryzys psychiczny

2019.11.04 17:19 bloomer_from_poland Kryzys psychiczny

Hej Polska
Chcia艂bym Wam opowiedzie膰 moj膮 histori臋 kilku ostatnich miesi臋cy, jako mo偶e przestrog臋 dla innych, mo偶e jako nauk臋, mo偶e tylko po to, 偶e mam potrzeb臋 napisa膰 艣wiatu o tym przez co przeszed艂em. B臋d臋 si臋 stara艂 zachowa膰 anonimowo艣膰, aczkolwiek nie zdziwi臋 si臋, je偶eli mnie kto艣 rozpozna. Je艣li tak b臋dzie, prosz臋, zachowajcie to dla siebie.
呕eby tylko zarysowa膰 - jestem raczej z dobrej rodziny, nigdy mi niczego nie brakowa艂o, jednak nigdy te偶 nie by艂o tak, 偶e dostawa艂em co b臋d臋 chcia艂. Ot normalna rodzina klasy 艣redniej/wy偶szej 艣redniej. Rozwijam si臋 w zawodzie, o kt贸rym marzy艂em, od jakiego艣 roku mieszkam sam na swoim...
Ot贸偶 nie do ko艅ca sam, poniewa偶 do ko艅ca czerwca br. mieszka艂em z dziewczyn膮. Byli艣my razem jakie艣 4 lata, w tym czasie prawie 2 mieszkali艣my wynajmuj膮c gdzie艣 mieszkania. Nie zawsze by艂o kolorowo, nie zawsze by艂o tragicznie. Mo偶na powiedzie膰, 偶e by艂o nijak/dobrze. Mieli艣my nawet dwa koty, co jest istotne w tej historii.
Pod koniec czerwca wr贸ci艂em z tygodniowego wyjazdu s艂u偶bowego. Kolejnego dnia, gdy wr贸ci艂em z pracy dowiedzia艂em si臋, 偶e moja dziewczyna chce sko艅czy膰 zwi膮zek. Przyj膮艂em to zadziwiaj膮co spokojnie. Nie bez emocji, ale spokojnie, doro艣le. Rozstali艣my si臋 jako przyjaciele. Ona wzi臋艂a "nowszego" kota, u mnie zosta艂 starszy, kt贸ry by艂 naszym pierwszym wsp贸lnym zwierzakiem, przede wszystkim dlatego, 偶e ona marzy艂a o kocie.
W ten spos贸b zacz膮艂em mieszka膰 sam. Ponownie podkre艣lam, 偶e nie odczuwa艂em tego jako艣 bardzo. Prawdopodobnie dlatego, 偶e mia艂em du偶o roboty na g艂owie. Pozna艂em kilka os贸b, niekt贸re bardzo blisko, jednak wszystko okazywa艂o si臋 tylko przelotnymi znajomo艣ciami. Zacz膮艂em pali膰 papierosy. Paczk臋 dziennie, czasem p贸艂torej. Osoba, kt贸ra z papierosami nigdy nie mia艂a wsp贸lnego. Zarabiam w ko艅cu swoje pieni膮dze, kto mi zabroni. Poza tym ja nie jestem uzale偶niony, mog臋 w ka偶dej chwili przesta膰.
呕ycie w艂a艣ciwie zacz臋艂o mi si臋 sypa膰 we wrze艣niu, kiedy poszed艂em na urlop. Przez bity tydzie艅 siedzia艂em w chacie, pali艂em papierosa za papierosem i jad艂em 偶arcie na dow贸z. Gra艂em w gry na kompie my艣l膮c, 偶e to m贸j wymarzony czas wolny. W ko艅cu nie ma pracy, nie ma dziewczyny, kt贸ra sta艂aby mi nad g艂ow膮. Nie musz臋 si臋 martwi膰 o gotowanie, bo przecie偶 zarabiam swoje pieni膮dze i przecie偶 jakbym gdzie艣 na ten tydzie艅 wyjecha艂, to wyda艂bym wi臋cej. Zacz膮艂em przy okazji ty膰 w oczach. W tym samym czasie zacz膮艂em traci膰 kontrol臋 nad swoim otoczeniem. Zacz臋艂y rosn膮膰 sterty 艣mieci, brud zacz膮艂 zachodzi膰 grub膮 warstw膮 w 艂azience i w kuchni.Nie wychodzi艂em wyrzuca膰 艣mieci do g艂贸wnego kosza. Co wi臋cej, nawet si臋 nie fatygowa艂em, 偶eby wyrzuca膰 je do worka na 艣mieci. Ale nie zwraca艂em na to uwagi, my艣la艂em, 偶e to olewam.
Potem zacz臋艂o to wchodzi膰 na moj膮 psychik臋. 呕ycie jakby wymyka艂o mi si臋 spod kontroli. Zawsze si臋 艣mia艂em jak w The Sims ba艂agan wok贸艂 postaci wp艂ywa艂 na ich morale, za艣 wtedy zrozumia艂em jak bardzo to mnie niszczy. Zacz臋艂y te偶 do mnie dociera膰 wydarzenia z czerwca. Zacz膮艂em wpada膰 w inne u偶ywki i robi膰 rzeczy, kt贸rych normalnie bym nie robi艂 tj. pisanie do ka偶dej mo偶liwej dziewczyny na Tinderze, bycie bardzo bezpo艣rednim. Dla niekt贸rych mo偶e to by膰 normalne, dla mnie to by艂 kompletnie inny 艣wiat. Z perspektywy czasu wydaje mi si臋, 偶e stara艂em si臋 wype艂ni膰 pustk臋 po mojej dziewczynie, jako艣 si臋 dowarto艣ciowa膰, mo偶e pod艣wiadomie zem艣ci膰. By艂em w totalnym amoku. Trwa艂o to jaki艣 tydzie艅, mo偶e dwa. Ja za艣 czuj臋 jakby to trwa艂o od czerwca. Warte podkre艣lenia jest to, 偶e w tym czasie chodzi艂em do psychologa, jednak nie pomaga艂 mi on w tym, co si臋 aktualnie ze mn膮 dzia艂o.
By膰 mo偶e wyda Wam si臋 to troch臋 dziwne, ale t臋 seri臋 niefortunnych zdarze艅 przerwa艂 niejako u mnie film Fangottena o tzw. doomerach. Z jego filmu trafi艂em na filmy angloj臋zyczne, gdzie znalaz艂em film jak ch艂opak opowiada o swojej drodze z doomera do bloomera. Po obejrzeniu i przeczytaniu komentarzy pod filmem trafi艂em na informacj臋, 偶e niekt贸rym ludziom w wyj艣ciu z g贸wna pomaga stoicyzm i, co najbardziej mnie za艂ama艂o, ogarni臋cie porz膮dku wok贸艂 siebie. W tym momencie u艣wiadomi艂em sobie, 偶e gromadz膮cy si臋 wok贸艂 mnie syf jest objawem, ale te偶 elementem, kt贸ry jeszcze bardziej mnie pogr膮偶a艂.
Czyta艂em o stoicyzmie i szczerze powiedziawszy, dla mnie ta filozofia zacz臋艂a dzia艂a膰. Przede wszystkim za艂o偶enie, 偶e s膮 rzeczy od nas zale偶ne i od nas niezale偶ne. Z niezale偶nymi nic nie zrobimy, wi臋c nie warto si臋 nimi w danym momencie zamartwia膰. Za艣 je艣li chodzi o zale偶ne od nas: je偶eli jeste艣 w zagraconym mieszkaniu, masz dwie opcje: albo nic nie robi膰, dalej w tym 偶y膰 i zaakceptowa膰 wp艂yw tego na moj膮 psychik臋, albo w ko艅cu posprz膮ta膰. Idiotycznie proste, prawda? Ale ja tego nie wiedzia艂em. A mo偶e wiedzia艂em, ale potrzebowa艂em to przeczyta膰. Wp艂yn臋艂o na mnie z tej filozofii r贸wnie偶 to, 偶e to ode mnie zale偶y jakie wra偶enie co艣 na mnie zrobi. W ka偶dym razie...
Pisz臋 to w momencie, kiedy umy艂em sedes, co uwa偶am za wielkie osi膮gni臋cie... Niby tylko porcelana, nad kt贸r膮 sp臋dzacie kilka chwil w ci膮gu dnia, a jednak dla mnie to w tym momencie bardzo du偶o. Wczoraj by艂 pierwszy dzie艅 od wielu miesi臋cy, kiedy jad艂em owoce. Du偶o owoc贸w... Winogrona, banany, mandarynki... Mo偶ecie mi wierzy膰 albo nie, ale mam 艂zy w oczach pisz膮c ten fragment o owocach. U偶ywki odstawi艂em wszelkie. Tak jak wcze艣niej tylko "pr贸bowa艂em" rzuci膰 papierosy, tak po tym przej艣ciu czuj臋 do nich odraz臋. Do wszystkich innych te偶. Posprz膮ta艂em mieszkanie i powiem Wam, 偶e nie ma pi臋kniejszego zapachu unosz膮cego si臋 w domu od aromatu Pronto na 艣wie偶o wyczyszczonych meblach.
Wracaj膮c jednak do kota, z nim mam jeszcze du偶y problem. Kocham j膮 (kota) i ona kocha mnie, jednak kiedy na ni膮 patrz臋, my艣l臋 o tym jak moja by艂a dziewczyna za ni膮 t臋skni. I tego nie potrafi臋 jeszcze rozwi膮za膰, a sprawia to spory b贸l. Ale wierz臋, 偶e teraz b臋dzie tylko lepiej. Zrozumia艂em te偶, jak bardzo samotnym cz艂owiekiem jestem. W moim bezpo艣rednim otoczeniu nie mam nikogo. To jest druga rzecz, z kt贸r膮 si臋 w tym momencie param.
My艣l臋, 偶e jestem na dobrej drodze do bycia szcz臋艣liwszym cz艂owiekiem. Potraktujcie to wszystko jako przestrog臋. Mo偶e kiedy b臋dziecie w podobnej sytuacji, zaczniecie zauwa偶a膰 zale偶no艣ci i zobaczycie, 偶e wpadacie w bajoro. Ale pami臋tajcie, zawsze jest jakie艣 wyj艣cie. Pisa艂em to z zamys艂em, 偶e zobacz臋 jak膮艣 swoj膮 wielk膮 przemian臋, jakie艣 boom, kiedy sta艂em si臋 szcz臋艣liwym. Teraz widz臋, 偶e jest to jednak proces bardzo stopniowy.

Ale zmierza w dobrym kierunku :)

Du偶o zdr贸wka Polska, szczeg贸lnie tego psychicznego.
submitted by bloomer_from_poland to Polska [link] [comments]


2018.05.16 01:28 koops6 Satanista

SATANISTA
Kilka lat temu poszli艣my ze znajomymi do klubu. By艂o nas do艣膰 sporo, ka偶dy mia艂 wolne bo to dzie艅 po 艣wi臋tach bodaj偶e, mieszana grupa. Zabalowali艣my hardkorowo, by艂o ju偶 pewnie ko艂o 3 w nocy, ka偶dy ostro nawalony i w zasadzie to mieli艣my ju偶 ko艅czy膰 ten jak偶e uroczy wiecz贸r i rozchodzi膰 si臋 do dom贸w.
Jednak wtedy m贸j dobry ziomek oznajmi艂 偶e spotka艂 w klubie swojego kumpla, mega kolesia kt贸rego musimy pozna膰 bo jest zajebisty i chce nas zabra膰 do siebie na dom贸wk臋. No git, przedni pomys艂.
Jednak nim powiem co艣 wi臋cej to musz臋 Wam wyt艂umaczy膰 w paru zdaniach jakim cz艂owiekiem jest ten偶e m贸j kolega (kt贸rego na rzecz tego fanpage b臋dziemy tutaj zwa膰 D呕ONY SNAJPER, bo tak ;d). Ot贸偶 D偶ony jest ca艂kiem inteligenty, mo偶esz z nim pogada膰 na wiele temat贸w, mo偶e nie jest super ekspertem ale w ka偶dy zna chocia偶 powierzchownie, ma w艂asne zdanie itd.
Ale ... jest te偶 patosem w chuj ;D Mo偶e nie takim co biega po ulicy, wali typ贸w z bara, zaczepia kobiety itd ale jest takim konkretnym, specyficznym patosem 偶e nawet wszystkie "mordeczki" w naszym mie艣cie go na sw贸j spos贸b respektuj膮 - bo nie ma to jak biega膰 po mie艣cie nago po na膰paniu si臋 koki, co nie ? xD Albo nachla膰 si臋 absyntu i udawa膰 w臋偶osmoka w centrum handlowym.
No i og贸lnie kolo jest do艣膰 znany i lubiany czy to w 艣rodowisku niedorozwini臋tych u艣miechaj膮cych si臋 szkorbutem i paruj膮cych fet膮 zwierz膮t, czy te偶 normalnych ludzi - z ka偶dym znajdzie wsp贸lny j臋zyk i temat - czy to z nerdem, czy ze studentk膮 filozofii czy z typem co wyszed艂 z paki w ktorej siedzia艂 20 lat za zajebanie swej rodziny - i co wi臋cej ka偶da z tych os贸b zapa艂a do niego sympati膮.
D偶ony Snajper ma niestety pewne dwa minusy - po pierwsze nie zna s艂owa "do艣膰" gdy chodzi o imprezowanie, a po dwa ... c贸偶, ci臋偶ko to wyja艣ni膰 ale on gloryfikuje patologi臋. Sam z niej nie pochodzi ale lubi z takimi przebywa膰, wydaje mi si臋 偶e naogl膮da艂 si臋 za ma艂olata film贸w w stylu Trainspotting i zakocha艂 si臋 w zyciu 偶yj膮cych poza system samob贸jc贸w.
Tylko 偶e w filmach tacy ludzie maj膮 ideologi臋, s膮 inteligentni, maj膮 zasady - a w prawdziwym zyciu s膮 oni cz臋sto 艣cierwem najgorszego sortu - co z tego, D偶ony po pijaku bawi si臋 z takimi, zaprosi takich do domu, wpu艣ci na imprez臋 przy og贸lnym niesmaku towarzystwa. I nie widzi 偶e na膰pany typ kt贸rego wpu艣ci艂 nie umie skleci膰 dw贸ch zda艅, a oczami biega po mieszkaniu z nadziej膮 偶e co艣 ukradnie albo zgwa艂ci - nieee, w jego oczach ma przed sob膮 buntownika o wolno艣膰 i deptanie norm narzuconych przez za艣niedzia艂e spo艂ecze艅stwo.
C贸偶, teraz wi臋c wiecie czemu偶 to po oznajmieniu mi przez D偶onego Snajpera 偶e spotka艂 "艣wietnego kolesia kt贸rego musimy zapozna膰 i we藕mie nas na sw膮 dom贸wk臋 o 3 nad ranem" by艂em w zagwozdce niczym prawdziwy hazardzista - albo czeka mnie dzi艣 jaka艣 艣wietna, szalona impreza kt贸r膮 zapami臋tamy na reszt臋 偶ycia albo znajd臋 si臋 otoczony wyrzutkami kt贸rych nie chciano nawet w wi臋zieniu.
Decyzj臋 trzeba by艂o podj膮c natychmiast bo akurat mieli艣my opcj臋 podw贸zki i je偶eli nie zdecydujemy teraz to dupa, bo "艣wietny kole艣" jedzie teraz i jak si臋 nie zabieramy to nie czeka na nas bo na dom贸wk臋 mu spieszno. Moja grupa by艂a w stanie nietrze藕wo艣ci i p贸藕no-nocnego niezdecydowania tak wi臋c D偶ony Snajper utkwi艂 oczekuj膮ce spojrzenie we mnie, i wiedzia艂em 偶e to moje zdanie i ma odpowied藕 przewa偶膮 w naszych dalszych losach.
呕a艂uj膮c ze nie by艂o mi przed odpowiedzi膮 chocia偶by zerkn膮膰 na "艣wietnego kolesia" postawi艂em wszystko na jedn膮 kart臋 i rzuci艂em "No kurwa, jasne 偶e jedziemy."
D偶ony Snajper uszcz臋艣liwiony pobieg艂 w t艂um k艂臋bi膮cy si臋 w klubie i za chwil臋 przyprowadzi艂 swojego znajomka - i tak oto pozna艂em Satanist臋.
I wtedy te偶 dotar艂o do mnie jak z艂膮 decyzj臋 podj膮艂em.
C贸偶 tego 偶e by艂a z艂a i znalaz艂em si臋 w patologii to pewnie si臋 domy艣lacie, bo inaczej bym tego nie opisywa艂 tutaj, prawda ? Opis Satanisty i jego dom贸weczki wieczorem albo jutro - ciao bambino, ci膮g dalszy nast膮pi !
D偶ony Snajper przyprowadzi艂 "tego 艣wietnego kolesia kt贸rego musimy pozna膰". By艂 to wychudzony, powykr臋cany od fety typ z mord膮 kt贸ry 艣wiadczy艂a jednocze艣nie o tym 偶e jest i lamusem jak i patogenem. Wyraz twarzy z kolei 艣wiadczy艂 o tym 偶e sam ledwo ogarnia.
Wyszli艣my przed klub, szybka rozkmina kto idzie a kto nie. D偶ony wr贸ci艂 si臋 do wn臋trza lokalu, znale藕膰 i wypyta膰 reszt臋 ekipy o to czy chc膮 i艣膰 na t臋 dom贸wk臋. Wszyscy mieli do艣膰 ci臋偶ki przekaz, jedna z kole偶anek by艂a tak napierdolona 偶e trzeba by艂o j膮 praktycznie nie艣膰. Znajomi pr贸bowali j膮 ogarn膮膰 a ja tymczasem sta艂em ze "艣wietnym kolesiem".
On tymczasem, mimo i偶 by艂 konkretnie najebany, 艂azi艂 w te i we wte (pewnie przez fet臋), rozk艂adaj膮c chude 艂apsa na boki, tak 偶e m贸g艂bym mu pomi臋dzy rami臋 a brzuch wsadzi膰 艂eb a jeszcze kto艣 ko艂o mnie by si臋 zmie艣ci艂. Wyci膮gn膮艂 telefon i pu艣ci艂 jaki艣 rap na ca艂y regulator.
Czekamy na D偶onego, zaczynam si臋 wkurwia膰 i 偶a艂owa膰 decyzji. Nagle nasz nowy towarzysz mnie zagaduje :
Spojrza艂em na niego lekko zaskoczony, nie bardzo wiedz膮c jak skwitowa膰 te wyznanie. Na szcz臋艣cie nie musia艂em bo zaraz sam si臋 odezwa艂 ponownie.
Dopiero wtedy sczai艂em 偶e z jego telefonu rzeczywi艣cie rozlegaj膮 si臋 utwory S艂onia. Wiecie, zapewny gdyby on powiedzia艂 mi o tym satani藕mie dzisiaj czy p贸艂 roku temu to od razu zrozumia艂bym 偶e to przez bycie fanem S艂onia. Jednak to by艂o kilka lat temu, S艂o艅 wyda艂 dopiero jedn膮 czy dwie p艂yty, nie by艂 tak znany i na topie, tak wi臋c nie skojarzy艂em fakt贸w od razu.
W sumie to zabawne, jeszcze niedawno ka偶dy pseudofan hip-hopu wyzywa艂 "brudas贸w" od satanist贸w a teraz sam dumny si臋 tak zwie (przez "brudasa" mam na my艣li metalowca, nowe pokolenie pewnie s艂ysz膮c "brudas" my艣li teraz o Muzu艂manach ;D).
"Satanista" 艂azi艂 w prawo i w lewo, wo偶膮c si臋 i machaj膮c chudymi 艂apkami, ca艂y czas nakurwiaj膮c na full muz臋.
Chwila ciszy. Widz臋 偶e nie ogarnia. Nagle ni z gruchy ni z pietruchy.
Zawy艂. Kilka wychodz膮cych z klubu grupek nie zwr贸ci艂o uwagi, inni si臋 艣mieli lub przyspieszyli kroku. Par臋 os贸b krzykn臋艂o do niego co艣 w stylu "Stul t臋 pizd臋 lamusie !"
A mnie zacz臋艂a odchodzi膰 ochota pod膮偶enia na t臋 "dom贸wk臋". Chocia偶 wci膮偶 po cichu mia艂em nadziej臋 偶e typ nie oka偶e si臋 patologi膮 (to znaczy : poza tym 偶e umys艂ow膮) a b臋dzie jedynie bananem kt贸ry pozuje na r膮bni臋tego ch艂opaka z ulicy by wygl膮da膰 "gro藕nie" a na chacie b臋dzie normalne party pe艂ne spoko ludzi kt贸rzy maj膮 go w dupie i po prostu korzystaj膮 z wolnej chaty tego podludzia.
Nie by艂by to pierwszy raz.
Obj膮艂 mnie ramieniem i poklepa艂. Parowa艂 fet膮 i pachnia艂 potem.
D偶ony i reszta ekipy wyszli. Podjecha艂y nagle jakie艣 dwa auta, jak si臋 okaza艂o oba prowadzone przez znajomych D偶onego.
Szybka pi艂ka kto jedzie na t臋 dom贸wk臋 Satanisty, kto zostaje w klubie, kto idzie do domu. Ludzie maj膮 ci臋偶ki przekaz, schodzi si臋, kierowcy si臋 niecierpliwi膮. Satanista jeszcze kilku osobom powiedzia艂 偶e o tym kim jest, i jeszcze kilka razy zapyta艂 dlaczego (okazuje si臋 偶e to dlatego 偶e s艂ucha S艂onia, dacie wiar臋 ?) .
Finalnie wypad艂o na to 偶e poza gospodarzem jad臋 ja, D偶ony Snajper, nasz w miar臋 trze藕wy kumpel kt贸ry podobnie jak ja mia艂 min臋 w stylu "po偶a艂ujemy tego", nasz inny kumpel kt贸ry by艂 na granicy wyjebania si臋 na pysk z przepicia, oraz dwie kole偶anki - jedna najebana jak Meserszmit oraz druga kt贸ra by艂a do艣膰 ogarni臋ta i chyba jecha艂a z nami bo w艂膮czy艂o jej si臋 w g艂owie 偶e musi porobi膰 nam za nia艅k臋.
Wsiedli艣my do aut, koledzy Snajpera byli na tyle mili (lub w niego zapatrzeni) 偶e obaj przyjechali o 3 w nocy tylko po przerzuci膰 jego (a tak偶e i nas) z jednego ko艅ca miasta na drugi. Debile albo dobrzy przyjaciele.
Usadowili艣my si臋 w autach i jedziemy. Niestety by艂em w tym samym aucie co gospodarz czekaj膮cej nas imprezy, tym samym musia艂em s艂ucha膰 pewnego dialogu o jego upodobaniach religijno-muzycznych (mo偶liwe 偶e Wam wspomina艂em ?) kt贸ry powt贸rzy艂 ka偶demu, w tym kierowcy, minimum 3-5 razy.
Gdy auta wjecha艂y do dzielnicy arme艅skich imigrant贸w wiedzia艂em ju偶 偶e moje nadzieje o normalnej imprezie s膮 jednak mrzonk膮.
Dotarli艣my w ko艅cu na miejsce - obskurna dzielnica do kt贸rej lepiej si臋 nie zapuszcza膰, no chyba 偶e w czo艂gu. Wysiedli艣my, ekipa siedmioosobowa licz膮c z Satanist膮. Pomogli艣my wyj艣膰 koledze i kole偶ance kt贸rzy ju偶 niedomagali. D偶ony zamieni艂 par臋 s艂贸w z kierowcami i obaj si臋 zwin臋li, a ja zacz膮艂em 偶a艂owa膰 偶e nie odjecha艂em z nimi.
Satanista tymczasem zacz膮艂 nas prowadzi膰 - szczerze m贸wi膮c to zdziwi艂em si臋 偶e czeka nas d艂u偶sza podr贸偶 z buta bo najbli偶sze budynki zdawa艂y mi si臋 przeznaczone co najwy偶ej do rozbi贸rki. Ju偶 mia艂em zapyta膰 Satanisty czemu nie kaza艂 nas podwie藕膰 pod sw贸j blok/dom tylko zostawi膰 nas w tej opuszczonej okolicy, kiedy, pog艂臋biaj膮c me zdziwienie, wszed艂 on do jednej z rozpadaj膮cych si臋 kamienic.
Wymieni艂em znacz膮ce spojrzenie z trze藕wym kumplem i trze藕w膮 kole偶ank膮. Wzruszyli ramionami. Nie usz艂o to uwadze D偶onego Snajpera i wydawa艂o mi si臋 偶e on sam jest zak艂opotany sytuacj膮 w kt贸r膮 nas wci膮gn膮艂. Pozosta艂ym towarzyszom - czyli id膮cym niemal na czworaka kumplowi i kumpeli by艂o wszystko jedno.
Po wej艣ciu do klatki schodowej okaza艂o si臋 budynek z pewno艣ci膮 nie jest opuszczony - zewsz膮d dobywa艂y si臋 d藕wi臋ki patologii - wrzaski, wyzwiska, p艂acze dzieci, ujadanie ps贸w, d藕wi臋ki kt贸rych okre艣la膰 nawet nie mam zamiaru, oraz muzyka najgorszego sortu wydobywaj膮ca si臋 z bardziej pierdz膮cych ani偶eli graj膮cych urz膮dze艅. Gdzie艣 z g艂臋bi dobywa艂a si臋 muzyka - s膮dzi艂em 偶e to na ta ca艂a wspomniana dom贸wka Satanisty.
Jednak okaza艂o si臋 偶e nie - min臋li艣my dziurawe drzwi kt贸re nie t艂umi艂y d藕wi臋k贸w imprezy (dziura w drzwiach nie by艂a nawet niczym zakryta i mo偶na by艂o spokojnie wsadzi膰 tam g艂ow臋 i ujrze膰 dantejskie sceny dziej膮ce si臋 w 艣rodku) i ruszyli艣my na g贸r臋. By艂o ciemno, wi臋c szli艣my po omacku, drewniane schody skrzypia艂y, wielu z nich brakowa艂o. By艂y niesamowicie strome. Moja kole偶anka, ta trze藕wiejsza, potkn臋艂a si臋 w pewnej chwili ale z艂apa艂em j膮 za d艂o艅. Wiedzia艂em 偶e gdyby da艂o sie cokolwiek dojrze膰 to wysy艂a艂aby mi oczyma bezg艂o艣ny sygna艂 "WYPIERDALAJMY ST膭D, I TO JU呕." Zamiast tego wbi艂a mi nagle paznokie膰 w przegub - znamy si臋 na tyle 偶e by艂a to zrozumianym przeze mnie zamiennikiem.
C贸偶, szczerze m贸wi膮c nie mia艂bym nic przeciwko opuszczeniu tego miejsca - wr臋cz pragn膮艂em tego. I nie oponowa艂bym by oznajmi膰 to przy Satani艣cie, mniej lub bardziej umiej臋tnie kryj膮c oczywiste tego powody. Wiedzia艂em natomiast dwie rzeczy : A - Reszta ekipy ma s艂ab膮 wol臋 i wystarczy jedno s艂owo D偶onego znale藕li si臋 pod jego czarem i by ochoczo szli z nim cho膰by do chlewu, ciesz膮c si臋 z nadchodz膮cej przygody. B - D偶ony b臋dzie nas namawia艂, 艣wi臋cie wierz膮c 偶e patologiczni ludzie skrywaj膮 w swych sercach dobro i jak膮艣 tajemnicz膮, mistyczn膮 m膮dro艣膰, kt贸r膮 cuchn膮cy niedorozw贸j si臋 z nami podzieli pij膮c w贸dk臋, a my doznamy objawienia i obalimy system.
Stwierdzi艂em 偶e wejdziemy a za p贸艂 godziny zaczn臋 dawa膰 sygna艂y m膮drzejszej i trze藕wiejszej cz臋艣ci ekipy 偶e robimy sprytn膮 ewakuacj臋. D偶ony niech zostanie i zdycha na d偶um臋 je偶eli tak mu si臋 to podoba.
Weszli艣my na, jak zdawa艂o mi si臋, najwy偶sze z pi臋ter tej parodii przedwojennej kamieniczki. Okaza艂o si臋 偶e przed nami stan臋艂y jeszcze jedne schody - strome, pionowe wr臋cz niczym drabina. Wygl膮da艂o to tak jakby na najwy偶szym pi臋trze kto艣 dobudowa艂 "izb臋" jak pawlacz, bo mieszka艅 ma艂o a trzeba upchn膮膰 ca艂膮 patologi臋.
Jaki艣 cudem ca艂y orszak wlaz艂 tam i nikt, nawet ci ledwie trzymaj膮cy si臋 na nogach nie zrobili sobie krzywdy.
Stan臋li艣my przed pop臋kanymi drewnianymi drzwiami. Moje oczy przyzwyczai艂y si臋 do ciemno艣ci, poza tym w tym miejscu klatki wpada艂o nieco 艣wiat艂a z zewn膮trz, tak偶e mog艂em obserwowa膰 Satanist臋. My艣la艂em 偶e wyci膮gnie klucz ...
... okaza艂o si臋 偶e nie. Wsadzi艂 r臋k臋 do wybitej dziury w drzwiach. Zamka do drzwi nie by艂o. Gmera艂 tam przez chwil臋. Nagle zawy艂 KURWO JEBANA. Zacz膮艂 szuka膰 czego艣 na pod艂odze. Podni贸s艂 co艣 co wygl膮da艂o na ma艂y metalowy albo drewniany hak. Wsadzi艂 go w t臋 dziur臋 i zacz膮艂 ponownie gmera膰 a偶 us艂yszeli艣my jakie艣 dziwne metalowe klikni臋cie a drzwi si臋 otworzy艂y. Zweryfikowa艂em swe plany : "p贸艂 godziny to za wiele, pieprzy膰 konwenanse, spierdalamy za 5 minut".
Nadzieja matk膮 g艂upich. Je偶eli po wej艣ciu do kamienicy mia艂em jeszcze jak膮kolwiek nadziej臋 (chyba tylko przez upojenie alkoholowe) to widz膮c jak Satanista otwiera drzwi za pomoc膮 haka kt贸rym grzeba艂 w dziurze - porzuci艂em resztki tej偶e nadziei i uzna艂em 偶e nic co dojrz臋 wewn膮trz nie zdo艂a mnie ju偶 zaskoczy膰.
Gdy weszli艣my, gospodarz zapali艂 lampk臋 - wi臋c jednak, pomimo ciemno艣ci na klatce, do kamienicy musia艂 by膰 pod艂膮czony pr膮d (chyba 偶e dzia艂a艂a na baterie, nie przyjrza艂em si臋). Pokoik, a raczej izb臋 obla艂o na tyle 艣wiat艂a 偶e mo偶na by艂o od biedy nazwa膰 to co nasta艂o "p贸艂mrokiem".
Pokoik mia艂 mo偶e z 4 na 5 metr贸w. Co (jednak !) mnie zaskoczy艂o to to 偶e nie by艂o 偶adnych drzwi. Nic, nada. Nawet drzwi prowadz膮cych do jakiego艣 kibla - uderzy艂o mnie to od razu. Ot, dziurawe drzwi kt贸rymi weszli艣my oraz du偶e okno naprzeciwko nich. Ten pokoik stanowi艂 zarazem ca艂e mieszkanie.
W pokoju znajdowa艂y 3 (oddalone od siebie na tyle ile si臋 da艂o) 艂贸偶ka-bar艂ogi. Po艣rodku sta艂 mocno odrapany stolik, pe艂en dziur, pozasychanych (chyba) glut贸w i pozdzieranych naklejek kt贸re pami臋ta艂y jeszcze pewnie komun臋. Jedyn膮 rzecz膮 kt贸ra by艂a tutaj nowa by艂a wielka plazma (orzechy przeciwko diamentom 偶e kradziona ?) ktora jednak sta艂a na wysoko艣ci kolan, na drewnianym czym艣 co zapewne by艂o kiedy艣 taboretem. Sam telewizor nosi艂 na sobie 艣lady kt贸re wida膰 by艂o nawet w p贸艂mroku - jakby by jaki艣 czas temu obrzygany albo oblany a nikt nie zada艂 sobie dostatecznie wiele trudu by wyczy艣ci膰 go bardziej ani偶eli "z wierzchu".
Tyle dojrza艂em w tym p贸艂mroku. Nie dostrzeg艂em wtedy nawet 偶e w najdalej oddalonym bar艂ogu kto艣 艣pi pod kocami.
"C贸偶, nie jest tak 藕le" - pomy艣la艂em wtedy - "Mam co najmniej dwoje sprzymierze艅c贸w, trze藕wego kumpla i trze藕w膮 kumpel臋. Kiedy powiemy zaraz 偶e czas spierdala膰 z tej jak偶e zacnej dom贸wki to oni od razu mnie wespr膮. Tamta pijana dw贸jka b臋dzie si臋 upiera膰 偶eby posiedzie膰 (z lenistwa i pija艅stwa) ale zaci膮gniemy ich. D偶ony Snajper b臋dzie udawa艂 zaskoczonego ale te偶 si臋 nie b臋dzie si臋 opiera艂 widz膮c gdzie my jeste艣my. Satanista z kolei mnie nie obchodzi.
C贸偶 i tak pozostaje si臋 cieszy膰 偶e nie znale藕li艣my si臋 w艣r贸d 20 wytatuowanych i za膰panych koks贸w."
Usiedli艣my na 艂贸偶ku blisko drzwi. Ja, moi trze藕wy i nietrze藕wy kumple. Obok waln臋li艣my t臋 nawalon膮 kole偶ank臋. Ta trze藕wiejsza kucn臋艂a obok nas - nie chcia艂a nawet siada膰. D偶ony jako jedyny usiad艂 z gospodarzem, chyba tylko po to by nie by艂o g艂upio 偶e wszyscy si臋 gnie偶d偶a z dala od niego.
Satani艣cie to jednak i tak nie przeszkadza艂o - feta, albo co艣 innego, da艂o o sobie zna膰 - zn贸w pu艣ci艂 z telefonu S艂onia i wo偶膮c si臋, porykuj膮c co艣 pod nosem 艂azi艂 w k贸艂ko gibaj膮c sie jak Indianie w bajkach gdy ta艅cz膮 wok贸艂 totemu.
D偶ony wali艂 jakie艣 niemrawe 偶arty by rozlu藕ni膰 atmosfer臋. Satanista porykiwa艂 艣miechem, tak samo m贸j pijany kumpel. Kole偶anka kt贸ra zgas艂a te偶 chichota艂a od czasu do czasu, gdy co艣 do niej dotar艂o. Ci trze藕wi odpowiadali mrukni臋ciami i p贸艂s艂贸wkami. By艂o ju偶 jasne 偶e TO jest ta ca艂a "艣wietna dom贸wka 艣wietnego kole偶ki", a poza nami to gospodarz jest jej jedynym go艣ciem.
Wys艂a艂em D偶onemu wkurwione spojrzenie. Gdy spojrza艂 mi w oczy z drugiego ko艅ca pokoju, odpowiedzia艂 mi spojrzeniem, kt贸ry przez wieloletni膮 znajomo艣膰 zrozumia艂em jako "no co ?".
"Ty ju偶 kurwa wiesz co" - wsadzi艂em telepatyczny przekaz w me spojrzenie i ni膰 znajomo艣ci. Wzruszy艂 ramionami.
Trze藕wa kole偶anka zapyta艂a czy wyjd臋 z ni膮 na dw贸r na fajk臋. Satanista od razu 偶e tu mo偶na pali膰 - jasne, przecie偶 kurwa widzimy 偶e pety le偶膮 po ca艂ej pod艂odze. Ona jednak 偶e chce wyj艣膰 na dw贸r w jakim艣 celu, chce pogada膰. Wyszli艣my.
Na zewn膮trz oznajmi艂a mi tylko 偶e ju偶 tam nie wraca, 偶e zamawia taks贸wk臋 i spierdala. Ba艂a si臋, brzydzi艂a - nie wini艂em jej nawet za to 偶e zostawia mnie tam. Dobrze wiedzia艂em co jest grane : my si臋 b臋dziemy m臋czy膰 i czeka膰 a偶 ci pijani zdecyduj膮 si臋 p贸j艣膰 stamt膮d, oczywi艣cie zbyt najebani by zrozumie膰 偶e to jedyna opcja kt贸r膮 rozpatrzy艂 by ka偶dy normalny cz艂owiek. A nawet je偶eli zacznie to do nich dociera膰 to D偶ony b臋dzie pierdoli艂 偶e jest przecie偶 fajnie a ci idioci b臋d膮 wierzy膰, nie wiedzie膰 czemu ulegaj膮c jego krasom贸wstwu.
Zapytacie pewnie - czemu nie napisa膰 sms'a temu trze藕wemu kumplowi co zosta艂 i nie odjecha膰 we tr贸jk臋 ? Odpowied藕 jest prosta : zostawiliby艣my w patologii, poza D偶onym i tym pijanym kumplem - t臋 nawalon膮 do nieprzytomno艣ci kole偶ank臋.
A nie ufa艂em tym dw贸m na tyle by j膮 z nimi pozostawi膰. Wiedzia艂em 偶e w popartej alkoholem naiwno艣ci gdy b臋d膮 si臋 zbiera膰 to s膮 w stanie j膮 zostawi膰 tam, wierz膮c w s艂owo Satanisty 偶e nic jej przecie偶 nie b臋dzie.
Wyobra偶acie sobie co by si臋 sta艂o z upit膮 do nieprzytomno艣ci dziewczyn膮 z dobrego domu gdyby zosta艂a ca艂膮 noc w takim miejscu, w 艂贸偶ku na膰panego gnoja ?
Tak wi臋c widzicie, sytuacja nie by艂a zabawna. Podjecha艂a taks贸wka, moja znajoma przeprosi艂a mnie po raz kolejny, wymusi艂a kolejn膮 przysi臋g臋 偶e za nic nie zostawi臋 tamtej i odjecha艂a. Zapewni艂em 偶e nie mam jej tego za z艂e ale jednak, gdy odjecha艂a, poczu艂em uk艂ucie 偶alu, odtr膮cenia i z艂o艣ci. Wr贸ci艂em na g贸r臋, pozbawiony jednego z dw贸ch sprzymierze艅c贸w.
Zn贸w pieprzony, odpowiedzialny ja, na kt贸rym mo偶na wymusi膰 zadbanie o kogo艣.
Gdy wlaz艂em na g贸r臋 zobaczy艂em ca艂kiem "przyjazn膮" atmosfer臋 - D偶ony opowiada艂 jedn膮 z niesamowitych opowie艣ci ze swego 偶ycia. Obaj moi kumple za艣miewali si臋 do 艂ez. Satanista nadal robi艂 k贸艂ka, robi膮c "tub臋" z d艂oni dla telefonu i te偶 si臋 czasem 艣mia艂, cho膰 nie wiem ile rozumia艂. Nawet ta pijana dziewczyna zaczyna艂a nieco kontaktowa膰 - chichota艂a a powieki by艂y p贸艂przymkni臋te. Dobry znak.
... z艂ym znakiem by艂o to 偶e ten m贸j pijany kumpel pi艂 inne piwo ni偶 te z kt贸rym wszed艂. Jego piwo, w puszce, sta艂o ko艂o jego nogi. Pi艂 piwo butelkowe ... kt贸re jak zauwa偶y艂em musia艂o sta膰 ju偶 niewiadomo ile w tym syfie i robi艂o nawet za popielniczk臋 bo p艂ywa艂y w nim pety. Mia艂em odruch wymiotny ale powstrzyma艂em si臋 od rzygania. Delikatnie wyci膮gn膮艂em mu piwo z d艂oni, udaj膮c 偶e chce 艂yka, a tak naprawd臋 podmieni艂em t臋 popielniczk臋 na jego piwo. Nie poinformowa艂em go. Przy odrobinie szcz臋艣cia nie z艂apie HIVa.
Usiad艂em. Korzystaj膮c z tego 偶e D偶ony nadal opowiada powiedzia艂em dyskretnie trze藕wiejszemu kumplowi 偶e zara bierzemy tamt膮 lask臋 cho膰by na plecy i wypierdalamy, z ch艂opakami albo bez.
Pokiwa艂 ochoczo g艂ow膮. Zrobi艂o mi si臋 lepiej.
Niestety, najgorsze mia艂o dopiero nadej艣膰. Rozlu藕ni艂em si臋. Siedzia艂em mi臋dzy moimi dwoma kumplami, D偶ony naprzeciwko a Satanista 艂azi艂 po pokoju jak Indianin. Kumpela kt贸ra zosta艂a wp贸艂drzema艂a ko艂o nas. Zrobi艂o si臋 zabawnie, dodatkowo raczy艂em si臋 艣wiadomo艣ci膮 偶e nied艂ugo bez problem贸w schodzimy na d贸艂 i wsadzamy dupska w taxi.
Postanowi艂em wykorzysta膰 tyle ile si臋 da z tej n臋dznej sytuacji i odda膰 si臋 zaj臋ciu kt贸re lubi臋 - ponabija膰 si臋 z idioty. No bo w ko艅cu Idioci to podludzie. G艂upot臋 nale偶y t臋pi膰., prawda ?
No i mam z bliskimi kumplami tak膮 ... "zabaw臋". Jak zauwa偶yli艣cie ostatnio w modzie jest 偶e r贸偶ne ziomeczki odzywaj膮 si臋 do siebie nawzajem per "mordo" albo "prawilniaku". No to my se robimy z tego jaja i przyk艂adowo, dzwoni膮c do kumpla, m贸wi臋 do niego "No siema Prawilny Ryju" albo "Harda Paszczo" i tym podobne, a偶 do absurdu
I postanowi艂em tytu艂owa膰 tymi imionami Satanist臋. Wiedzia艂em 偶e nie bardo b臋dzie wiedzia艂 o co chodzi a moi kumple b臋d膮 z tego zlewa膰. Satanista chrzani co艣 tam w stylu "Przybi艂em kiedy艣 pi膮tk臋 Eldo" albo "Raz zajeba艂em w nos dwie sztuki naraz, sam". A ja na te jego teksty odpowiada艂em :
"No nie no, strasznie Prawilna z Ciebie Ryj贸wka" albo "Jeste艣 Najszpachwinniejszym z Dobrych Ch艂opak贸w Co Nie Sprzedaj膮".
Tytu艂y robi艂y si臋 coraz d艂u偶sze i g艂upsze. Moi kumple, w tym D偶ony, parskali 艣miechem. Satanista by艂 lekko zagubiony ale ... po ka偶dym z moich komentarzy potrafi艂 przybi膰 mi pi膮tk臋 i po kr贸tkim przetrawieniu informacji zakrzykn膮膰 "NO KURWA ! A JAK ! JEBA膯 KSIONDZ脫W MORDO!"
Trwa艂o to przez d艂u偶sz膮 chwil臋, by艂o nawet zabawnie. Mia艂em ju偶 zarz膮dza膰 wyj艣cie, kiedy nagle kto艣 otworzy艂 drzwi z kopa. Do wn臋trza wpad艂a odziana w ortalion dziewczyna z nadwag膮. Na mordzie pisa艂a si臋 agresja i g艂upota. Lat mog艂a mie膰 20, a mog艂a 30 - prze膰pana i przepita facjata nie pozwala艂a dok艂adnie okre艣li膰.
Mia艂em okazj臋 ogl膮da膰 pato-gatunek w 艣rodowisku naturalnym. I widzia艂em 偶e wszyscy, nie wy艂膮czaj膮c D偶onego Snajpera, jeste艣my zagubieni. W zachowaniu Satanisty i Grubej nie by艂o niczego ludzkiego, niczego z czego normalny cz艂ek m贸g艂by wywnioskowa膰 co si臋 dzieje.
Zak艂ada艂em 偶e sytuacja jest raczej nerwowa - ona sta艂a w drzwiach zdyszana i rozczapierzona. On zastyg艂 bez ruchu w po艂owie tego swego indianskiego ta艅ca i patrzy艂 na ni膮 z otwart膮 mord膮 i min膮 przy艂apanego dziecka. Stali naprzeciw siebie jak zwierz臋ta, kt贸ry niby 偶yj膮 w jednym stadzie, ale wci膮偶 istnieje w nim walka o dominacj臋.
"No co ?" - B膮kn膮艂. "CO SI臉 ODPIERDALA ?" - zawy艂a na niego. "niiic ... pijemy ..." - odpar艂.
Wyci膮gn臋艂a zza pazuchy piwsko i usiad艂a z nami. Ot tak po prostu.
Kurwa ma膰. Co to by艂o ? My艣la艂em 偶e to jaka艣 s膮siadka kt贸rej przeszkadza艂y rozmowy nocn膮 por膮 (mimo darcia japy w ca艂ej kamienicy). 呕e to jaka艣 za膰pana agresywna mieszkanka. 呕e to jego wsp贸艂lokatorka, siostra, dziewczyna, kt贸ry zrobi艂a sobie z nas jaja. Ale nie, nie otrzymali艣my wyja艣nie艅. Ot, normalne zachowanie patologii. Usiad艂a i zacz臋艂a, jak ka偶dy niewychowany cz艂owiek opowiada膰 co艣 o jakim艣 typie co j膮 wkurwi艂. Co chwila "zajebaniec zajebany" "ten chuj" itd. 呕艂opie to piwsko i opowiada. Chuj 偶e nikt z nas nie wie o co chodzi ani kim ona w og贸le jest. Jeszcze 偶eby ona m贸wi艂a to tylko do Satanisty, ale gdzie偶 tam - ona jeszcze do nas, co par臋 zda艅 opowie艣ci "rozumiesz to kurwa jaki chuj?". Kiwa艂em g艂ow膮 gdy akurat pyta艂a mnie, ale tak naprawd臋 nie rozumia艂em bo po pierwsze nie s艂ucha艂em, po drugie m贸wi艂a niesk艂adnie a po trzecie nadal by艂em w szoku po jej wtargni臋ciu.
Wej艣cie Grubego Smoka mia艂o jeszcze jedn膮 konsekwencj臋 : na najdalszym z bar艂og贸w co艣 si臋 poruszy艂o - okaza艂o si臋 偶e spa艂 tam jaki艣 niezauwa偶ony dot膮d okolo 40letni m臋偶czyzna. Rozejrza艂 si臋 zaskoczony a po chwili jakby lekko zrezygnowany ale i wkurzony obecno艣ci膮 nieznajomych wsta艂. Spa艂 w spodniach i koszulce, mia艂 na sobie nawet buty. Nie by艂 du偶y ani napakowany ale mia艂 w wyrazie twarzy co艣 takiego 偶e pod艣wiadomie wiedzia艂e艣 偶e nawet b臋d膮c trzykrotnie wi臋kszy od niego nie powiniene艣 go zaczepia膰.
A poza tym przeciwie艅stwie do Satanisty i Grubej ten Kole艣 mia艂 w oczach inteligencj臋.
Satanista r贸wnie偶 i jego nie przedstawi艂. Mrukn膮艂 mu cze艣膰 a my poszli艣my jego przyk艂adem. Ten odmrukn膮艂 co艣, usiad艂 na 艂贸偶ku i wyci膮gn膮艂 spod niego otworzonego ju偶 wcze艣niej Kasztelana. Najbardziej rozdarta osoba, czyli Gruba, pyta艂a go o jakie艣 bzdury dr膮c mord臋 HEHEHE CO KURWA RUCHA艁ES 呕E SI臉 SPA膯 CHCIA艁O CHYBA HEHEHEHEH. Kole艣 odpyskn膮艂 jej co艣 pod nosem i nie zwraca艂 na ni膮 wi臋cej uwagi, tak偶e zaraz i ona przesta艂a.
Po pi臋ciu minutach ja i m贸j trze藕wy kumpel zarz膮dzili艣my wyj艣cie. D偶ony i Pijany Kumpel si臋 oci膮gali, kole偶anka j臋cza艂a w p贸艂艣wiadomym sprzeciwie - jednak i tak zaczynali si臋 zbiera膰. Zadowolony widzia艂em 偶e koniec tej wielkiej pomy艂ki ju偶 w zasi臋gu r臋ki.
Nagle Rozbudzony Kole艣, kt贸ry tli艂 szluga i popija艂 swego Kasztelana odezwa艂 si臋.
(Mnie ju偶 nawet nie zdziwi艂o 偶e kolejna patologia go dobrze zna)
Nasta艂a ci臋偶ka cisza, nawet Gruba si臋 zamkn臋艂a. Od razu po艂apali艣my si臋 偶e chodzi o te "ryj贸wki" itp. D偶ony zacz膮艂 co艣 niemrawo t艂umaczy膰, zgania膰 win臋 na og贸艂 itd.
Kole艣 spojrza艂 jednak na mnie i powiedzia艂 "To Ty ?"
"No tak, ja."
Patrzy艂 na mnie chwil臋 w ciszy pal膮c papierosa. Cisze mo偶na by艂o ju偶 kroi膰 no偶em. Po chwili rzek艂 "Dobra beka stary" i u艣miechn膮艂 si臋.
Ka偶dy jednak wiedzia艂 o co chodzi. To by艂o celowe - facet by艂 na tyle inteligenty 偶e wiedzia艂 偶e zasieje w ka偶dym przez chwil臋 ziarno niepokoju. Nie by艂 niegro藕nym g艂uptasem jak jego znajomkowie.
"Posied藕cie sobie z nami jeszcze, mam bimber, z ch臋ci膮 go otworz臋 i was pocz臋stuj臋."
Mialem zaoponowa膰, tym bardziej 偶e to brzmia艂o bardziej jak rozkaz ni偶 zaproszenie, ale D偶ony i Satanista ucieszeni t膮 wielk膮 zgod膮 kt贸ra nasta艂a zacz臋li wiwatowa膰. M贸j pijany kumpel do艂膮czy艂 do nich. Kole偶anka znowu zasn臋艂a.
Spojrza艂em na mego trze藕wego koleg臋. Wzni贸s艂 oczy do nieba. Sytuacja kt贸ra ju偶 tak 艂adnie si臋 rozwin臋艂a zn贸w zacz臋艂a wygl膮da膰 beznadziejnie.
40latek pogrzeba艂 chwil臋 pod 艂贸zkiem i wyci膮gn膮艂 mocno sfatygowan膮 butelk臋 po litrowej wodzie mineralnej. Przezroczysta zawiesin kt贸ra j膮 wype艂nia艂a by艂a zapewne tym wspomnianym bimbrem.
Zacz膮艂em obmy艣la膰 plan kt贸ry pozwoli grzecznie ale stanowczo odm贸wi膰 spo偶ycia oraz opu艣ci膰 ten lokal wraz z koleg膮 i nieprzytomn膮 dziewczyn膮 - niemniej jednak pod艣wiadomie czu艂em 偶e obudzenie si臋 tego starszego faceta b臋dzie przeszkod膮 cokolwiek bym nie wymy艣li艂 ... Zgred 艂ykn膮艂 solidnie bimbru, po czym poda艂 go reszcie patologii - Satani艣cie i Grubej. Nie zdziwi艂o mnie 偶e r贸wnie偶 i oni ochoczo poci膮gn臋li ze sfatygowanej butelki po Muszyniance, tak samo jak nie zdziwi艂o mnie 偶e D偶ony Snajper i m贸j pijany kumpel r贸wnie ch臋tnie przy艂o偶yli do niej usta.
Sam bimber mnie nie odrzuca艂, brzydzi艂em si臋 raczej my艣l膮 dotykania wargami czego艣 co dotyka艂y wcze艣niej te zwierz臋ta i le偶a艂o tutaj B贸g wie ile, s艂u偶膮c by膰 mo偶e wcze艣niej za toalet臋 (przypominam, w tej izbie nie by艂o nawet 艂azienki a nie s膮dzi艂em by za ka偶dym razem te opijusy biega艂y z samej g贸ry do jakiego艣 wychodka na zewn膮trz - oczami wyobra藕ni widzia艂em retrospekcj臋 w kt贸rej patosy odlewaj膮 si臋 do butelki a par臋 dni p贸藕niej wylewaj膮 szczyny by nala膰 do niej bimbru).
Kiedy zechc臋 to potrafi臋 by膰 asertywny - powiedzie膰 NIE i tyle, mimo irytuj膮cego pierdolenia nie da膰 si臋 przekona膰 gdy naprawd臋 czego艣 nie chc臋. Kiedy, na propozycj臋 bimbru odpar艂em 偶e ja spasuj臋 mam do艣膰, rozleg艂o si臋 og贸lne trajkotanie z kt贸rego wy艂awia艂em jedynie "No co Ty Mordo" "Dawaj, pij, nie pierdol", "Pijemy wszyscy, nie wal w chuja" "Ej jestem satanist膮, a wiesz czemu ? Bo s艂ucham S艂onia" i tym podobne. Zbywa艂em to wszystko gestem "Talk to the motherfuckin' hand".
Do momentu kiedy Zgred wsta艂 i podszed艂 do 艂贸偶ka kt贸re dzieli艂em z koleg膮 i kole偶ank膮, pofatygowa艂 si臋 pod sam m贸j ryj z t膮 swoj膮 butelczyn膮 i bardzo spokojnie powiedzia艂 "Musisz si臋 napi膰, jeste艣 moim go艣ciem a to bimber mojej roboty. Nie wypada chocia偶 nie skosztowa膰."
"Dobrze, skoro to Twoja robota to wezm臋 艂yka cho膰by dla spr贸bowania" - odpar艂em z przesadn膮 teatralno艣ci膮, co mia艂o wygl膮da膰 przemienienie sytuacji w 偶art - a tak naprawd臋 by艂o moj膮 pr贸b膮 bezkonfliktowego wyj艣cia z niej.
Nie podoba艂 mi si臋 ten staruch. By艂o z nim co艣 nie tak. Najbardziej nie pasuj膮c膮 do niego rzecz膮 by艂y oczy w kt贸rych wida膰 by艂o przenikliw膮 inteligencj臋 - tak oderwan膮 od jego aparycji, kamrat贸w i otoczenia 偶e a偶 zdawa艂y si臋 by膰 gro藕ne i nie z tej bajki. Mo偶e przywi膮zuj臋 do tego za du偶膮 wag臋 ale czyta艂em z nich jaki艣 zimny sadyzm i pod艂o艣膰.
C贸偶, mo偶e popada艂em w lekk膮 paranoj臋 ale mia艂em ku temu powody - go艣膰 by艂 dziwnie nachalny. Widzia艂em 偶e niezbyt pasuje mu nasza obecno艣膰, nie zachowywa艂 si臋 jak ten zapijaczony Satanista kt贸ry skaka艂 wok贸艂 nas jak piesek by by艂o nam fajnie, a pomimo to wci膮偶 nalega艂 by zosta膰 chwil臋 d艂u偶ej, by siedzie膰 tam i z nim pi膰.
Nie podoba艂o mi si臋 te偶 spojrzenie kt贸rym oblepia艂 co chwila cia艂o naszej nawalonej kole偶anki. A ta jak wiecie to ona by艂a jedyn膮 kotwic膮 trzymaj膮c膮 mnie jeszcze w tym miejscu - bez niej wyszed艂bym stamt膮d w trybie natychmiastowym i wsiad艂 w taks贸wk臋 nim ktokolwiek by si臋 kapn膮艂 - sztuczka trudna do wykonania gdy niesiesz pijan膮 dziewczyn臋.
Tak wi臋c siedzia艂em tam rozkminij膮c plan ucieczki i pog艂臋biaj膮c si臋 w paranoi 偶e Zged chce nas upi膰 bo chce nas/kogo艣 z nas w jaki艣 spos贸b skrzywdzi膰. Nie pytajcie mnie dlaczego w to wierzy艂em - tak po prostu by艂o, sz贸sty zmys艂 mi to komunikowa艂 naprawd臋 wyra藕nie. Chce nas upi膰 by okra艣膰 ? Chce si臋 ze mn膮 napierdala膰 za te "harde ryj贸wki" ? Chce czeka膰 a偶 padniemy albo da si臋 nas wygna膰 i spr贸buje przelecie膰 t臋 dziewczyn臋 ? Albo mo偶e po prostu patologiczny umys艂 naka偶e mu zachowanie kt贸rego normalny umys艂 nie przewidzi i nagle wyci膮gnie na nas bez powodu kos臋 ?"
Tak czy siak dzwonek w g艂owie bi艂 na alarm.
A co do bimbru kt贸ry trzyma艂em w d艂oni to zosta艂em uratowany przez niespodziewane szcz臋艣cie - Zgred sta艂 nade mn膮 i skurwiel naprawd臋 wyczekuj膮co patrzy艂 czy skosztuje (moja paranoja podpowiada艂a mi 偶e mog艂y by膰 tam proszki nasenne xD) ale wydarzy艂o si臋 co艣 co odwr贸ci艂o jego uwag臋.
Satanista wyci膮gn膮艂 sk膮d艣 saszetk臋 z bia艂ym proszkiem i zawy艂 tryumfuj膮co. Kilka "g艂odonosk贸w" zacz臋艂o r贸wnie偶 zaciesza膰, w tym D偶ony i Grubaska. Zgred odwr贸ci艂 si臋 jak oparzony.
"Te, te, te, kurwa ! Satanista ! Pozwoli艂 Ci kto ?" - Zgred rzuci艂 si臋 przez pok贸j jednym susem i wyrwa艂 mu proszek z r臋ki. Gruba, Satanista i D偶ony Snajper zacz臋li od razu si臋 z nim k艂贸ci膰.
Powsta艂o zamieszanie, D偶ony od razu wyliczy艂 ile kto z nas zajebie w nos i pr贸bowa艂 si臋 doprosi膰 by Zgred posypa艂 nam wszystkim. Wyci膮gn膮艂 portfel i zacz膮艂 si臋 z nim rozlicza膰. Zgred jednak nie chcia艂 si臋 dzieli膰. Powsta艂o zamieszanie.
Zna艂em ju偶 patologi臋 na tyle 偶e wiedzia艂em 偶e przez najbli偶sze 3-4 minuty Zgred b臋dzie oponowa艂, oni b臋d膮 go przekonywa膰, D偶ony wzbije si臋 na wy偶yny krasom贸wstwa, padn膮 obietnice 偶e jutro rano dostanie tyle prochu 偶e mu si臋 to zwr贸ci z nawi膮zk膮 itd. A偶 w ko艅cu Zgred da si臋 przekona膰 i zacznie si臋 sypanie.
Niezmienny rytua艂 odprawiany przez Podludzi niczym Zdrowa艣ka klepana przez mohera.
Niemniej ucieszy艂em si臋 z zamieszania. Po艂o偶y艂em butelk臋 z tym niby-bimbrem na usyfionej pe艂nej pet贸w pod艂odze. Pu艣ci艂em oko to mego trze藕wego kumpla.
"My ju偶 艂ykn臋li艣my, nie ?"
"No oczywi艣cie 偶e tak."
W tym czasie patologia doko艅czy艂a swe wielkie biznes plany i zacz臋艂o si臋 sypanie "szczur贸w" na upierdolonym taborecie.
Zgred przypomnia艂 sobie o swoim bimbrze i podczas gdy D偶ony i Satanista sypali (w asy艣cie Grubej kt贸ra dar艂a na nich mordy tak jakby dzielili z艂oto kt贸re zajeba艂a z Fortu Knox) podszed艂 do nas.
"Czemu nie pijesz ?"
"Bo ju偶 wypi艂em"
"Co ty pierdolisz ?"
Podni贸s艂 butelk臋 na wysoko艣膰 oczu i przyjrza艂 si臋 jej.
"CO TY KURWA PIERDOLISZ 呕E PI艁ES JAK NIC NIE UBY艁O ?"
"Uspok贸j si臋 cz艂owieku, wzi膮艂em ma艂ego 艂yka na spr贸bowanie, dlatego uby艂o ma艂o".
Po艂o偶y艂 mi butelk臋 na kolanach.
"Pij kurwa tak 偶ebym widzia艂, teraz przy mnie."
Oho, zacz臋艂o si臋. Udawa艂em szok.
"Coo ? O co ci biega ? Dlaczego niby ?"
"No pij kurwa !"
"Nie, m贸wi艂em ci 偶e jestem najebany i nie chc臋 ju偶 pi膰 - wzi膮艂em 艂yka dla spr贸bowania bo to bimber Twojej roboty i mi styknie. Czemu Ci tak zale偶y ?"
"NIE PIERDOL NIC NIE WYPI艁ES"
Dopiero teraz ekipa kt贸ra zajmowa艂a si臋 sypaniem kapn臋艂a si臋 偶e zaczyna si臋 jaka艣 awantura.
  • Ej, daj spok贸j, przecie偶 wypi艂, widzia艂em - powiedzia艂 D偶ony Snajper.
  • No przecie偶 widz臋 偶e nic nie uby艂o ! Nie pi艂 !
  • Mo偶esz mi wyja艣ni膰 - zapyta艂em, korzystaj膮c 偶e ca艂a uwaga si臋 skupi艂a na nas - dlaczego a偶 tak ci zale偶y 偶ebym si臋 napierdoli艂 ?
Zapad艂a cisza, D偶ony uznaj膮c 偶e kryzys ju偶 za偶egnany zacz膮艂 niemrawo opowiada膰 co艣 Grubej i Satani艣cie, pr贸buj膮c rozlu藕ni膰 atmosfer臋.
Zgred patrzy艂 si臋 na mnie nienawistnym spojrzeniem. "Co ty planujesz skurwielu ?" - pomy艣la艂em sobie. Przecie偶 wiedzia艂em 偶e tak naprawd臋 ani przez chwil臋 mu nie chodzi艂o o to bym zakosztowa艂 i oceni艂 jego kunszt. Wiedzia艂em 偶e nie rzuci 偶adn膮 odpowiedzi膮, wym贸wk膮 usprawiedliwiaj膮c膮 dlaczego chce by膰 pewien 偶e ka偶dy z nas si臋 napi艂 tego syfu. No bo co mia艂 powiedzie膰 ? "Mam nadziej臋 偶e b臋dzie w stanie umo偶liwiaj膮cym mi przejrzenia waszych portfeli i zgwa艂cenie znajomej ?"
"Dobra, tej, chuj z tob膮, wi臋cej dla nas." - powiedzia艂 Zgred. Odchodz膮c mrucza艂 co艣 pod nosem po o ciotach co si臋 boj膮 pi膰, ale uzna艂em 偶e udam niedos艂yszenie tej zaczepki. Zacz膮艂em si臋 coraz bardziej czu膰 jak w surrealistycznym 艣nie, gdzie stado szcz臋艣liwych lemming贸w prowadzone jest na rze藕 przez wilka przebranego za jednego z nich a ja jako jedyny znam prawd臋, wiedz膮c 偶e nikt mi nie uwierzy.
Spojrza艂em na mojego trze藕wego kumpla. Mia艂em wyrzut do niego 偶e podczas s艂ownej szarpaniny o bimber milcza艂 jak ma艂a pipka patrz膮c si臋 w pod艂og臋, ale z drugiej strony cieszy艂em si臋 偶e widz臋 po jego spojrzeniu 偶e ma podobne odczucia co i ja, a sprzymierzeniec, cho膰by i milcz膮cy, by艂 mi teraz na wag臋 z艂ota. Reszta by艂a zaj臋ta sypaniem.
Namawianie zacz臋艂o si臋 od nowa, tym razem posz艂o o 膰panie. Szczerze m贸wi膮c to nawet nie wiem co to by艂o - stawia艂bym 偶e jaka艣 feta najgorszej kategorii, bo o kok臋 to bym tych biednych robaczk贸w nawet nie 艣mia艂 podejrzewa膰.
Oczywi艣cie odm贸wi艂em. Nie to 偶ebym by艂 jakim艣 przeciwnikiem drag贸w. Wszystko jest dla ludzi, to po pierwsze. Ale tak jak z alkoholem - dragi musz膮 by膰 odpowiedniej jako艣ci a sytuacja i ludzie musz膮 by膰 na poziomie. 膯pa膰 syf z brudnego taboretu w towarzystwie tych wszy to gorsze ni偶 picie taniego jabola z menelami pod sklepem o 6 nad ranem.
Poza tym nawet gdybym by艂 mnie wybredny to pozostaje m贸j brak zaufania do Zgreda.
Tym razem jednak namawianie nie by艂o a偶 tak nachalnie - widocznie w g艂臋bi serc cieszyli si臋 偶e wi臋cej dla nich, a to z pewno艣ci膮 cieszy艂o ich bardziej ani偶eli tamten bimber.
Uzna艂em 偶e nie jest tak 藕le - zaraz wkr臋c膮 si臋 w gadke a ja w tym trajkotaniu zarzuc臋 sobie znajom膮 na rami臋 i wyjdziemy.
Niestety, Zgred podszed艂 nagle do nas ponownie i ku mojemu zdziwieniu zacz膮艂 szturcha膰 rami臋 naszej kole偶anki.
  • Hej, Kr贸lewno. Chcesz szczura ? Dawaj, zosta艂o bo koledzy si臋 bali, wiesz ? Chod藕, we藕miesz ich porcj臋 to b臋dzie ci lepiej, otrze藕wiejesz od razu.
  • Daj spok贸j, ona tego nie chce, to po pierwsze, a po drugie to ona nie ogarnia. Nie widzisz 偶e zasn臋艂a ?
Zgred jakby mnie nie widzia艂. Trzyma艂 jej r臋k臋 na ramieniu i nadal "kr贸lewnowa艂". Naprawd臋 nie chcia艂em by si臋 to sko艅czy艂o na r臋koczynach, ale wiedzia艂em 偶e : A - same s艂owa na niego nie podzia艂aj膮. B - jak go odepchn臋 od niej, nawet delikatnie, to tylko na r臋koczynach si臋 to mo偶e sko艅czy膰.
Nie 偶ebym ba艂 sie b贸jki samej w sobie. Gorzej 偶e mia艂em do czynienia z pijan膮 i na膰pan膮 patologiczn膮 postaci膮 kt贸ra przegra艂a 偶ycie. Kto wie co takiemu strzeli do 艂ba ? Poza tym byli艣my w siedlisku takiego byd艂a.
Tak偶e tak, unikni臋cie r臋koczyn贸w by艂o naprawd臋 wysokim priorytetem. A to 偶e go艣膰 mnie nie lubi czu艂em ju偶 od momentu gdy zapyta艂 D偶onego kto z nas robi艂 sobie jaja z Satanisty. Nie wypicie bimbru i zapytanie go dlaczego tak mu zale偶y pog艂臋bi艂o tylko t臋 nasz膮 wzajemn膮 niech臋膰.
"Nie lubi Ci臋 bo tylko ty jeste艣 tu na tyle ogarni臋ty by robi膰 za zaw贸r bezpiecze艅stwa kt贸ry nie da ponie艣膰 si臋 tej ekipie bo wie co jest grane" - powiedzia艂a mi moja stara, dobra paranoja.
Kole偶anka rozbudzi艂a si臋 lekko, na tyle by wyj臋cze膰 "nie chc臋" i zgasn膮膰 ponownie. Zgred sta艂 nad ni膮 i zapyta艂 jeszcze z 5 razy "czy aby na pewno" i odpu艣ci艂 dopiero gdy wyj臋cza艂a co艣 co od biedy mo偶na by艂o uzna膰 za "acha".
My艣la艂em 偶e da sobie spok贸j, ale nie - wr贸ci艂 z bimbrem i usiad艂 na kraw臋dzi 艂贸偶ka. Tak blisko niej 偶e dotyka艂 j膮 ca艂ym bokiem swego cia艂a. Odkr臋ci艂 butelk臋 i pr贸bowa艂 jej podsun膮膰 j膮 pod sam膮 twarz. "Napij si臋, dawaj". Gdy nie by艂o odpowiedzi to pr贸bowa艂 j膮 znowu szturcha膰 - tym razem szturchanie przypomina艂o raczej klepni臋cia w ty艂ek.
Miarka si臋 przebra艂a, obj膮艂em j膮 ramieniem i odsun膮艂em od niego na ile si臋 da艂o - tak 偶e m贸j trze藕wy kumpel kt贸ry siedzia艂 na drugiej kraw臋dzi 艂贸偶ka niemal z niej zlecia艂, ja znalaz艂em si臋 na jego miejscu, a ona na moim. "Kurwa ma膰 cz艂owieku, sam jej przed chwil膮 chcia艂e艣 da膰 fety na otrze藕wienie a teraz chcesz j膮 poi膰 bimbrem ? Nie widzisz w jakim jej stanie czy po prostu chory jeste艣 ?"
Typ patrzy艂 na mnie szklistym od u偶ywek spojrzeniem. By艂 wkurwiony nie na 偶arty, widzia艂em 偶e ma wielk膮 ch臋膰 po prostu mi zajeba膰, ale wstrzymuje si臋. W zasadzie to nie wiem czemu - wydawa艂o mi si臋 偶e go艣膰 by艂 niespe艂nionym samcem alfa kt贸ry nagle kapn膮艂 si臋 偶e niczego w 偶yciu nie osi膮gn膮艂 a najlepsze lata ju偶 za nim. Tacy frustraci zawsze s膮 skorzy do walenia w ryj. Nie wiem, mo偶e nie chcia艂 jeszcze traci膰 przyjaznej maski przed reszt膮 ekipy ?
Niemniej i tak zrobi艂 co艣 godnego na膰panego niedorozwoja - z艂apa艂 j膮 za drugie rami臋 ... i poci膮gn膮艂 w swoj膮 stron臋, do艣膰 mocno. Rozumiecie ? Jak pieprzony jaskiniowiec, chcia艂 chyba 偶eby艣my si艂膮 wyrywali sobie oniemia艂膮 kobiet臋, i chyba my艣la艂 偶e ten kt贸ry wygra w tej parodii przeci膮gania liny b臋dzie mia艂 niekwestionowane prawo wbicia w ni膮 swego fiuta.
Dobra, nie ma co zwleka膰 i czeka膰 na okazj臋, zrozumia艂em 偶e p贸藕niej mo偶e by膰 tylko gorzej. Wsta艂em. Zacz膮艂em jej pomaga膰 wsta膰, ale ten pijany cwel, nadal le偶膮c na 艂贸偶ku zacz膮艂 ci膮gn膮膰 j膮 na ten paskudny bar艂贸g.
"Co wy robicie ? Gdzie idziecie ? Sied藕cie kurwa, no co wy ?"
Wyszarpn膮艂em jej r臋k臋 z jego u艣cisku, bez agresji ale stanowczo, jednocze艣nie szykuj膮c si臋 na cios na odlew, kt贸ry na szcz臋艣cie nie nast膮pi艂. M贸j trze藕wy kumpel poj膮艂 w lot i stan膮艂 ko艂o mnie. Reszta zacz臋艂a si臋 nam przygl膮da膰.
"Chcecie ju偶 i艣膰 ? Szkoda ..." - powiedzia艂 D偶ony Snajper. Widzia艂em 偶e z jednej strony mu g艂upio bo rozumie w co nas wp臋ta艂, ale z drugiej nie chce przyna膰 偶e ci Idioci to podludzie, przecie偶 to tylko pijackie niegro藕ne 偶arty przeciwnik贸w systemu i norm spo艂ecznych, nieprawda偶 ?
Podczas gdy kolega pomaga艂 mi prowadzi膰 kumpel臋 do drzwi, Zgred wsta艂 i stan膮艂 zagradzaj膮c je.
"Ej to jak chcecie wypierdala膰 to droga wolna, ale kole偶anka powinna zosta膰. Otrze藕wieje na spokojnie jak si臋 prze艣pi i posiedzi sobie z nami"
"Nie, wydaje mi si臋 偶e ona ma na dzisiaj do艣膰 wra偶e艅, wiesz ? Powinna i艣膰 do domu" - powiedzia艂em i zrobili艣my krok w stron臋 drzwi.
"Nie, nie powinna" odpar艂 spokojnie.
"Ej stary ..." - zacz膮艂 D偶ony
"Zamknij mord臋, nie do Ciebie m贸wi臋" - rzuci艂 mu Zgred.
Rzuci艂em okiem po towarzyszach. Wiedzia艂em 偶e na D偶onego niby mog臋 liczy膰 gdyby Zgred si臋 na mnie rzuci艂, ale nie pociesza艂o mnie to. Grubaska patrzy艂a na nas. By艂a wprost obrzydliwa, wciera艂a sobie reszt臋 fety w dzi膮s艂a i ch艂on臋艂a nasz widok, podniecona wisz膮c膮 w powietrzu atmosfer膮 mo偶liwej b贸jki na pi臋艣ci dysza艂a ci臋偶ko. Satanista z rozdziabion膮 mord膮 rzuca艂 oczami od jednej osoby do drugi. M贸j nietrze藕wy kumpel zgas艂 i nic go ju偶 nie obchodzi艂o. Nie widzia艂em tylko tego kt贸ry pomaga艂 mi trzyma膰 dziewczyn膮 ale widzia艂em 偶e si臋 boi a r臋ka mu si臋 lekko trzesi臋. C贸偶, nie wini艂em go wcale.
"Odejd藕 od drzwi, ona musi wyj艣膰"
"Ty wypierdalaj ale j膮 zostaw"

submitted by koops6 to JBwA_SekcjaPast [link] [comments]


2016.11.21 18:00 SoleWanderer Jak Gruby spod Bia艂egostoku przeszed艂 na islam

http://wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,20995433,jak-gruby-spod-bialegostoku-przeszedl-na-islam.html
Przej艣cie na islam by艂o dla Grubego prze偶yciem. Poczeka艂, a偶 jego dw贸ch najlepszych kumpli wyjdzie z wi臋zienia. To oni byli jego 艣wiadkami podczas szahady, muzu艂ma艅skiego wyznania wiary W lipcowym s艂o艅cu wszystko l艣ni: czarna karoseria, srebrne felgi, nowe buty Siwego, z艂oty 艂a艅cuch na szyi M艂odego. Wysiadaj膮 z bmw z r臋kami w kieszeniach, 艣miej膮 si臋 g艂o艣no, przepychaj膮, pogwizduj膮. Maj膮 swoje zasady: czeka膰 na nikogo nie lubi膮. I z regu艂y nie czekaj膮, ale m贸wi膮, 偶e dzi艣 warto. Na wakacje do Z. wraca Gruby.
鈥 Ej, jest! 鈥 rzuca M艂ody.
Gruby wysiada z autobusu Warszawa 鈥 Bia艂ystok. Bia艂y dres, czarne klapki Adidasa, torba przerzucona przez rami臋.
鈥 Patrz go, znowu przypakowa艂! Ile masz teraz w 艂apie?! 鈥 M艂ody wita Grubego, nie widzieli si臋 od roku.
鈥 Eee... 46. Ostatnio centymetr spad艂. Ramadan mia艂em, musia艂em przystopowa膰. No, nie mog艂em sobie pohula膰...
Przyjaciele klepi膮 si臋 po plecach, obmacuj膮 biceps Grubego, napinaj膮 swoje. Kt贸ry艣 rzuca: 鈥 Nie b贸j, stary, nadrobimy!
Bia艂a si艂a, Bia艂ystok. Reporta偶 Grzegorza Szymanika
Jak flaga polska Gruby, Siwy i M艂ody maj膮 dzi艣 po 30 lat, znaj膮 si臋 od 20. Od podstaw贸wki przesiadywali na tej samej 艂awce pod blokiem. Tam wypili pierwsze wsp贸lne piwo i wyjarali paczk臋 papieros贸w. Nieraz z nud贸w 艂awk臋 podpalili, ale wiedzieli, 偶e pan Janusz z klatki obok naprawi. Czasami postraszy艂, 偶e ojc贸w zawo艂a. By艂 jednak wyrozumia艂y, nie wo艂a艂. Wiedzia艂, 偶e Gruby za kar臋 mo偶e nocowa膰 w piwnicy.
鈥 Dobre czasy ta szko艂a by艂a. Jaja niez艂e, pi艂o si臋 przed religi膮, krzes艂a wyrzuca艂o przez okno, pyskowa艂o na polskim, a na angielskim udawa艂o 艣wini臋... Ale najwi臋cej cyrk贸w to by艂o w gimnazjum. Pami臋tacie, jak 偶e艣my Mi艣ka z艂apali za nogi i zawiesili g艂ow膮 nad boiskiem, przez okno z drugiego pi臋tra? Ca艂y bia艂y ze strachu by艂! A jak krew mu z nosa lecia艂a!
鈥 No, jak flaga polska wygl膮da艂 鈥 Gruby pok艂ada si臋 ze 艣miechu.
鈥 Byd艂o si臋 czasami robi艂o, ale wol臋 偶ycie teraz. Na powa偶nie, na poziomie 鈥 M艂ody poleruje lusterko w swoim bmw. Samoch贸d dosta艂 od ojca na trzydzieste urodziny. W domu si臋 nie przelewa艂o, ale rodzice sprzedali dzia艂k臋 po dziadkach i zainwestowali w syna. M艂ody wsz臋dzie podwozi ojca, na zakupy czy do lekarza. W ko艅cu nie musz膮 si臋 niczego wstydzi膰. 鈥 Prawie 30 tysi臋cy. Stary mia艂 gest, co nie?
Ca艂a tr贸jka po gimnazjum trafi艂a do technikum. Uczyli si臋 na mechanik贸w samochodowych, ale ju偶 wtedy wiedzieli, 偶e dla innych pracowa膰 nie b臋d膮. Sprawa prosta: albo robisz sw贸j biznes, albo kto艣 inny b臋dzie ci臋 gnoi艂.
W drugiej klasie przestali pi膰. U偶ywki zamienili na si艂owni臋. Zorganizowali sobie swoj膮, osiedlow膮, w piwnicy u Siwego. Na u偶ywan膮 sztang臋 i obci膮偶enie zrobili zrzut臋 po par臋 dych. Potem rozesz艂a si臋 wie艣膰, 偶e u Siwego mo偶na przypakowa膰. Zacz臋li przychodzi膰 inni, a oni za to kroili: dych臋 od wej艣cia i mo偶na by艂o zosta膰 do rana. Na 艣cianach powiesili plakaty Muhammada Alego i Michaela Jacksona. Siwy mia艂 sentyment.
Bia艂ystok dla bia艂ych! Zaczyna si臋 od dresiarstwa. Wa偶ne, 偶eby przypakowa膰 na si艂owni. Razem ze sterydami ch艂opaki 艂ykaj膮 neofaszystowsk膮 ideologi臋
Zacz臋li rosn膮膰 w oczach. Wszystkie babcie i matki na osiedlu z zadowoleniem informowa艂y si臋, jakie to pozytywne zmiany zasz艂y w 偶yciu ich ch艂opc贸w. 呕e wyro艣li z g艂upot, 偶e tak pi臋knie obiady jedz膮 鈥 do ostatniego okruszka, 偶e ka偶膮 sobie dwie piersi z kurczaka dziennie gotowa膰, 偶e kilo ry偶u to na dwa dni im teraz starcza, alkoholu od nich nie czu膰, sportem si臋 zaj臋li. Tylko sk膮d bra膰 na nowe ubrania, tak nagle wyro艣li?
Gruby z kolegami zarabianie na ubrania wzi臋li w swoje r臋ce. By艂o 艂atwiej, ni偶 zak艂adali: oni rosn膮, inni si臋 boj膮. Je藕dzili do Bia艂egostoku po towar i kazali m艂odszym biega膰 po mie艣cie: z marihuan膮, dopalaczami. Potem ca艂y interes kr臋ci艂 si臋 na si艂owni. Sprzedawali met臋. Zarabiali, a na dzielni zyskali pos艂uch.
Meta to skr贸t od metanabolu, sterydu anabolicznego. Cykl 艂ykania tabletek to cztery-sze艣膰 tygodni. W tym czasie potrafili przybra膰 dziesi臋膰 kilogram贸w. Potem zacz臋li k艂u膰 sobie ty艂ki. T艂umacz膮: 鈥 Zdecydowanie lepiej zainwestowa膰 w zastrzyki, chroni si臋 w膮trob臋.
Podr臋czny s艂ownik pakera
鈥 Teraz, jak m艂odzi przychodz膮 po rad臋, to m贸wimy: najpierw si臋 dowiedz, gdzie i od kogo, du偶o ruskiego syfu jest na mie艣cie. Najgorzej, jak masz wyjebk臋, jak nie wiadomo, co sobie wstrzeli艂e艣.
鈥 I nie zakochuj si臋 przy pierwszym czy drugim cyklu. Dziewczyna to, wiadomo, dodatkowy stres: a to to, a to tamto. Wtedy wi臋cej spalasz i masa leci w d贸艂.
鈥 No i zbieraj kas臋. Jeden cykl to cz臋sto p贸艂tora kafla: koks, leki os艂onowe, witaminy, bia艂ko, carbo...
鈥 Ej, Siwy, synka masz. W przysz艂o艣ci pozwolisz mu bra膰?
鈥 Chyba oszala艂a艣.
Koks? Nic nam o tym nie wiadomo Siwy i M艂ody studiowali zaocznie zarz膮dzanie i administracj臋 w Bia艂ymstoku. 呕eby dziewczyny si臋 nie czepia艂y. M贸wi艂y, 偶e w 偶yciu liczy si臋 papier.
鈥 Wytrzymali艣my dwa lata, zmarnowane pieni膮dze. Ale przynajmniej miasto poznali艣my. Wpadali艣my tam co drugi weekend, pobujali艣my si臋 z godzin臋 po szkole, a potem a to do jednej si艂owni, a to do drugiej. Pozna膰 ch艂opak贸w, przybi膰 pion臋. Po trzech latach otworzyli艣my nasz膮: na Antoniuku.
Balanga w Transie. Jest tylko dzi艣 i tylko tu. Ciemno艣膰 i ultrafiolet. Did偶ej nakr臋ci艂 ludziom faz臋. Reporta偶 Lidii Osta艂owskiej
Opr贸cz si艂owni M艂ody cztery lata temu otworzy艂 w Z. solarium dla swojej dziewczyny, dzi艣 ju偶 偶ony. Wszystko po to, 偶eby si臋 nie nudzi艂a i w domu nie narzeka艂a.
鈥 W tygodniu siedzimy w Bia艂ym, wszystkiego trzeba dogl膮da膰, ch艂opak贸w sprawdza膰, czy kt贸ry艣 na naszym terenie interes贸w nie robi.
鈥 U was na si艂ce mo偶na kupi膰 koks?
鈥 Nic nam o tym nie wiadomo.
Po tygodniu ci臋偶kiej pracy odpoczywaj膮: weekend to czas dla dziewczyn, 偶on i dzieci. W soboty je偶d偶膮 do Ja艣wi艂, podlaskiej wsi. Jest tam popularna w艣r贸d fan贸w disco polo dyskoteka Fantazja. Bardzo sobie chwal膮.
鈥 Wida膰, 偶e ten, kto otworzy艂, ma zasady. To najwa偶niejsze. Trzymaj膮 muz臋 na dobrym poziomie, nie ma zadym, mo偶na z dziewczynami si臋 pobuja膰. A w czasie postu zamkni臋te, tak jak by膰 powinno. Niekt贸re dyskoteki nie zamykaj膮.
鈥 To takie istotne? Chodzicie do ko艣cio艂a?
鈥 A kto nie chodzi? Ty nie chodzisz?!
Niech Murzyn siedzi w domu - reporta偶 o rasistach w Bia艂ymstoku
Szahada na si艂owni Ch艂opaki zawsze wszystko robi艂y razem, Gruby te偶 mia艂 by膰 wsp贸艂w艂a艣cicielem si艂owni. Ale w styczniu 2005 roku straci艂 du偶o forsy na maszynach. Got贸wki szuka艂 na mie艣cie. Znajomy by艂 cieciem na osiedlowym parkingu, wi臋c przymkn膮艂 oko na to, 偶e Gruby wykr臋ci艂 kilkana艣cie felg i ko艂pak贸w. Kas膮 mieli si臋 podzieli膰.
鈥 Suki akurat przeje偶d偶a艂y, a my ju偶 艣wi臋towali艣my.
Gruby, tak jak reszta, wychowa艂 si臋 na blokowisku. Od kiedy pami臋ta, mieszka艂 z ojcem. Szanowa艂 go, mimo 偶e ojciec du偶o pi艂. Jak Gruby co艣 przeskroba艂, dostawa艂 lanie. Do czasu a偶 ur贸s艂 鈥 w wieku 15 lat wa偶y艂 66 kilogram贸w, rok p贸藕niej prawie 80. Wtedy to on zyska艂 u ojca szacunek. Matka mieszka艂a ze swoim ch艂opakiem i drugim synem kilka ulic dalej. Gruby rzadko do niej zagl膮da艂. Chyba 偶al mia艂. Co艣 go w ka偶dym razie w tej sytuacji denerwowa艂o.
鈥 No i wpadli艣my z tymi felgami. Jaka艣 sprawa w s膮dzie by艂a. A 偶e to nie pierwszy raz, tylko wcze艣niej suki oko przymyka艂y, trzeba by艂o zwiewa膰. Wkurwi艂em si臋, 偶e teraz uwa偶a膰 na wszystko trzeba. Co艣 tam w lombardzie zastawi艂em, do ciotki do Belgii zadzwoni艂em i powiedzia艂em, 偶e przyje偶d偶am.
Napijmy si臋 jak Ira艅czyk z Polakiem
Gruby poznawa艂 Bruksel臋 bez znajomo艣ci j臋zyka, bez pieni臋dzy. Jego wzrok przyci膮ga艂y luksusowe samochody, jakich wcze艣niej nawet nie widzia艂. I r贸偶ne kolory sk贸ry: to, 偶e wszyscy 偶yj膮 obok siebie, a bia艂e dziewczyny chodz膮 pod r臋k臋 z czarnymi.
Po miesi膮cu trafi艂 do osiedlowego fitness clubu. Angielski za艂apa艂 szybko, tym bardziej 偶e ma艂o kto na si艂owni m贸wi艂 po francusku. Wszyscy byli imigrantami: z Polski, Ukrainy, Egiptu, Pakistanu i Iranu. Wi臋kszo艣膰 wyznania muzu艂ma艅skiego. Grubemu to nie przeszkadza艂o. Wprawdzie obcych wcze艣niej nie lubi艂, ale ilu ich w Z. widzia艂? Dw贸ch z Bia艂orusi, co na ryneczku podkoszulki sprzedawali?
Z ch艂opakami szybko si臋 zaprzyja藕ni艂. Zacz臋li 膰wiczy膰 razem, buja膰 si臋 po mie艣cie, odwiedza膰 centra handlowe. Tam kradli, najcz臋艣ciej perfumy i oryginalne sportowe ciuchy. Gruby nie mia艂 jednak do艣wiadczenia: w Z. 偶adnych ochroniarzy nie by艂o, a jak byli, to znajomi. Za trzecim razem wpad艂.
鈥 Wpakowali mnie na trzy miesi膮ce do paki. A ja im za to dzisiaj dzi臋kuj臋.
Obiecywali legaln膮 prac臋 w Szwecji. Na miejscu okazywa艂o si臋, 偶e trzeba zosta膰 z艂odziejem. Je艣li nie, to do obozu pracy
O swoim pobycie w wi臋zieniu opowiada z namaszczeniem, jakby pobyt tam by艂 mistycznym prze偶yciem. Trzech ch艂opak贸w z Egiptu i jednego Syryjczyka, z kt贸rymi siedzia艂 w celi, dzi艣 nazywa swoj膮 najbli偶sz膮 rodzin膮. Za kratkami przyj臋li go jak brata: na pocz膮tku razem 膰wiczyli, potem zacz臋li si臋 razem modli膰. Opowiadali Grubemu o swoim Bogu.
Gruby zawsze by艂 dumny z bycia Polakiem: Ruskich uwa偶a艂 za trzeci 艣wiat, Niemc贸w nie szanowa艂, bo najechali mu kraj. Do ko艣cio艂a chodzi艂 co niedziel臋, a jak ju偶 zarabia艂, to na tac臋 dawa艂. O islamie wcze艣niej nie s艂ysza艂. Nie m贸wili o tym ani w szkole, ani z ambony.
鈥 Zrobili mi streszczenie Koranu. I wtedy wszystko mi si臋 zmieni艂o. Poczu艂em, jakbym znowu by艂 w艣r贸d swoich. Jakbym... nie wiem, jak to, kurwa, nazwa膰, wr贸ci艂 do korzeni.
Po wyj艣ciu z wi臋zienia wiedzia艂 ju偶, do kogo si臋 zg艂osi膰. Od najlepszego przyjaciela z celi dosta艂 namiary, po miesi膮cu legalnie pracowa艂 jako trener na si艂owni. Przeprowadzi艂 si臋 od ciotki do nowych przyjaci贸艂.
鈥 Mimo 偶e mnie wcze艣niej nie znali, przyj臋li jak brata.
Jak 24-letni Polak zosta艂 islamist膮
Przej艣cie na islam by艂o dla Grubego prze偶yciem. Poczeka艂, a偶 jego dw贸ch najlepszych kumpli wyjdzie z wi臋zienia. To oni byli jego 艣wiadkami podczas szahady, muzu艂ma艅skiego wyznania wiary. Zgodnie z tradycj膮 powt贸rzy艂 je trzy razy w ich obecno艣ci, tym samym staj膮c si臋 muzu艂maninem. Zmieni艂 imi臋 na Muammar.
鈥 Gdzie odby艂a si臋 uroczysto艣膰?
鈥 No, u nas. Na si艂ce.
Na si艂owni, gdzie pracuje Gruby, wszyscy s膮 muzu艂manami. Treningi uk艂adaj膮 tak, by podczas podnoszenia hantli czy wyciskania rekordu na 艂aweczce znale藕膰 czas na modlitw臋 pi臋膰 razy dziennie.
Z alkoholu Gruby nie musia艂 rezygnowa膰, bo od lat ju偶 go nie ci膮gnie. No, chyba 偶e wpadnie na wakacje do Z., to czasami z M艂odym i Siwym gdzie艣 zabaluj膮. Ale to si臋 nie liczy, to nie dzieje si臋 w jego 艣wiecie.
Niemcy nawr贸ceni na islam: Polacy, niesiemy wam szariat
Od razu ich zdmuchniemy M艂ody i Siwy do ko艣cio艂a chodzili jak wszyscy: najpierw wystawali pod murem z ch艂opakami, potem 鈥 ju偶 z dziewczynami pod r臋k臋 鈥 wchodzili do 艣rodka. Dzi艣 ca艂ymi rodzinami stoj膮 pod o艂tarzem.
鈥 Porz膮dek w 偶yciu musi by膰. A ko艣ci贸艂 to daje. Poza tym to nasz polski obowi膮zek.
Maj膮 te偶 inne polskie obowi膮zki: g艂osowanie na prawic臋 (w ostatnich wyborach mieli dylemat, czy nie p贸j艣膰 za Kukizem, dzi艣 ju偶 wiedz膮, 偶e najbli偶ej im do niego), obrona Polski przed nap艂ywem imigrant贸w oraz przed zalewem gej贸w i lesbijek.
鈥 Peda艂ami to ja gardz臋, jako chrze艣cijanin 鈥 unosi si臋 M艂ody.
艢ledz膮 polityk臋, troch臋 w radiu pos艂uchaj膮. Wiedz膮, co si臋 dzieje; je艣li trzeba by by艂o, gotowi s膮 na walk臋 o prawdziw膮 polsko艣膰. A jak w Bia艂ymstoku ONR organizuje marsze, zawsze wpadaj膮 si臋 wykrzycze膰.
鈥 Chc膮 nam tych muslim贸w na si艂臋 wcisn膮膰. A my si臋 nie zgadzamy! Nie b臋dzie nam cudza wiara kraju zalewa膰!
鈥 A niech przyje偶d偶aj膮, od razu by艣my ich zdmuchn臋li.
鈥 Jednego takiego znamy, w Bia艂ym przy stacji ma kebab, najlepszy, jaki jad艂em. Nam robi XXL 鈥 M艂ody zatacza wielkie ko艂o, pokazuj膮c, jakiej wielko艣ci jest talerz. 鈥 Nic do niego nie mam, ale jakbym go z siostr膮 zobaczy艂, toby sobie d贸艂 w lesie m贸g艂 kopa膰.
Gruby przys艂uchuje si臋 rozmowie, 艣mieje si臋 razem z ch艂opakami. On jest od nich, sw贸j, jego to nie dotyczy.
鈥 Gruby jest nasz. Niech si臋 buja na tym swoim dywaniku, mi to nie przeszkadza 鈥 M艂ody 艣ciska Grubego za szyj臋, udaje, 偶e dusi. 鈥 Bomby nam przecie偶 nie pod艂o偶ysz, co nie, Gruby?
鈥 My w rodzinie mamy zasady. Bomby podk艂adaj膮 ci bez zasad.
Na osobno艣ci m贸wi mi, 偶e najwa偶niejsza jest dla niego wierno艣膰 rodzinie. Tej nowej, belgijskiej. Bo przyj臋li go jak swego, dali mu prac臋, dach nad g艂ow膮, religi臋 鈥 czyli wytyczne, jak 偶y膰. Dla nich wszystko: przyja藕艅 na 艣mier膰 i 偶ycie. Tylko z dziewczyn膮 ma problem: to Polka, cho膰 od lat mieszka w Belgii. Boi si臋, 偶e Gruby po 艣lubie si臋 zmieni, zmusi j膮 do przej艣cia na islam, ka偶e nosi膰 chust臋. Ona na swoim profilu na Facebooku nawo艂uje do nienawi艣ci wobec imigrant贸w, wrzuca memy z syryjskimi uchod藕cami i podpisem: 鈥瀢on z Europy鈥. Ale Gruby m贸wi, 偶e jej jeszcze udowodni, 偶e nie ma si臋 czego ba膰. Cho膰 z religii dla niej nigdy nie zrezygnuje, cho膰by mieli si臋 rozsta膰.
鈥 Najgorsze, 偶e islam m贸wi: zabijajcie chrze艣cijan. No to jak chc膮 wojny, to b臋d膮 mieli 鈥 Siwy jest pewny swego.
鈥 Tak m贸wi islam?
鈥 No tak m贸wi, sam s艂ysza艂em.
鈥 G贸wno s艂ysza艂e艣 鈥 Gruby si臋 unosi. 鈥 Chocia偶 r贸偶nie bywa. To tak jakby dosta膰 w mord臋. Nigdy nie dostaje si臋 za nic. Zawsze trzeba sobie zas艂u偶y膰.
Ch艂opaki milkn膮. Nie po to spotkali si臋 z Grubym, 偶eby si臋 k艂贸ci膰. Zosta艂 im tylko tydzie艅 na wsp贸ln膮 zabaw臋. Potem Gruby wsi膮dzie do autobusu i wr贸ci do Belgii. O Polsce nie my艣li. To w Brukseli ma 偶ycie i rodzin臋, kt贸rej ani nie m贸g艂by, ani nie chcia艂by tu przywie藕膰.
Gruby, Siwy i M艂ody patrz膮 na siebie i czuj膮, 偶e jest dobrze, tak jak jest. Bez zb臋dnej gadki. Gruby to Gruby, ale jego muzu艂ma艅ska rodzina? To ju偶 by nie przesz艂o. Bo jak si臋 na ulicy pokaza膰, jak znajomym wyt艂umaczy膰? Nie wyt艂umaczysz.
Autorka jest studentk膮 Polskiej Szko艂y Reporta偶u
submitted by SoleWanderer to Polska [link] [comments]


Z艁AMA艁AM NOG臉!!! #137 Sara i Blinger - YouTube Najlepsi przyjaciele dziewczyny  Minecraft PlayStation 3 Edition #5  Vertez  PL Jego najlepszy przyjaciel zakocha艂 si臋 w jego dziewczynie ... Przyjaciele byli zdziwieni now膮 przyja藕ni膮 mi臋dzy Lucy i ... NAM脫WI艁EM DZIEWCZYN臉 NA KO艁O WYZWA艃! *偶a艂owa艂a* - YouTube 艢WI臉TA TWOICH MARZE艃 - YouTube Hera - Fa艂szywi Przyjaciele Mi艂yPan - Przyjaciele (Official Video) - YouTube Bayer Full - Dziewczyna z Biedronki (PREMIERA 2020) - YouTube

Przyjaciele s04e05 Ten z now膮 dziewczyn膮 Joeya (1997 ...

  1. Z艁AMA艁AM NOG臉!!! #137 Sara i Blinger - YouTube
  2. Najlepsi przyjaciele dziewczyny Minecraft PlayStation 3 Edition #5 Vertez PL
  3. Jego najlepszy przyjaciel zakocha艂 si臋 w jego dziewczynie ...
  4. Przyjaciele byli zdziwieni now膮 przyja藕ni膮 mi臋dzy Lucy i ...
  5. NAM脫WI艁EM DZIEWCZYN臉 NA KO艁O WYZWA艃! *偶a艂owa艂a* - YouTube
  6. 艢WI臉TA TWOICH MARZE艃 - YouTube
  7. Hera - Fa艂szywi Przyjaciele
  8. Mi艂yPan - Przyjaciele (Official Video) - YouTube
  9. Bayer Full - Dziewczyna z Biedronki (PREMIERA 2020) - YouTube

50+ videos Play all Mix - Hera - Fa艂szywi Przyjaciele YouTube; AdekHSP - Jeba膰 Fa艂szywych - Duration: 2:51. AdekHSP 72,066 views. 2:51. VERBA ... 艢wi臋ta o jakich zawsze marzy艂e艣. Koszulki z B膮czewskim Bartoszem: http://www.koledzy.teetres.com/ 艢liczna Asia: https://www.instagram.com/joanna.ch86/ 馃帶 http://www.soundline.biz/BayerFullDziewczynaZBiedronkiRadioEdit Koncerty: 601 664 043 Facebook: https://www.facebook.com/bayerfull // http://www.bayerfull.... Ogl膮daj '19+' w player.pl: https://player.pl/seriale-online/19--odcinki,4814/odcinek-404,S05E404,143046 Subskrybuj: http://www.youtube.com/user/tvnpl?sub_con... Mi艂yPan - Przyjaciele (Official Video) Pobierz / Przes艂uchaj / Dodaj do plejki: https://ffm.to/milypanprzyjaciele Ustaw utw贸r Przyjaciele zamiast sygna艂u ocz... Ten tatua偶 to przegi臋cie ... 馃槺 Kochani, 10 TYSI臉SCY 艁APEK I ROBIMY KO艁O TYLKO Z TATUA呕AMI! 馃槏 Adrian Instagram (@adrian_anzorge) https://www.instagram.com... Ogl膮daj 'Szko艂臋' bez op艂at w player.pl: https://player.pl/seriale-online/szkola-odcinki,2395/odcinek-673,S08E673,137676 Subskrybuj: http://www.youtube.com/us... Hejka, jak to si臋 sta艂o? Co zrobi艂am, 偶e z艂ama艂am nog臋? Ogl膮dajcie do ko艅ca... Wpadajcie na mojego insta: INSTAGRAM: https://www.instagram.com/zaczarowanyswi... I Survived Hardcore Minecraft For 100 Days And This Is What Happened - Duration: 30:01. Luke TheNotable Recommended for you